Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad sensem terapii
grupowej. A właściwie nad jej fenomenem. Jak to jest, że to działa? Należę do
wspólnoty Al-Anon. Uczestniczyłam także w kilku grupach terapeutycznych, różnie
je wspominam, ale z każdej wyniosłam jedno bardzo ważne przeświadczenie: nie
jestem sama.
Są wokół mnie ludzie, którzy dają mi wsparcie.
Nie krytykują, nie poniżają, nie oceniają. I nie muszę się ukrywać. Nie muszę ukrywać swojego wyglądu, nie muszę ukrywać swojego współuzależnienia. Nie muszę ukrywać swoich niedoskonałości. I co najważniejsze: mogę się czuć sobą, mogę się pochwalić tym, co spotkało mnie radosnego, mogę opowiedzieć o swoim sukcesie. Przestałam się czuć wykluczona.
Są wokół mnie ludzie, którzy dają mi wsparcie.
Nie krytykują, nie poniżają, nie oceniają. I nie muszę się ukrywać. Nie muszę ukrywać swojego wyglądu, nie muszę ukrywać swojego współuzależnienia. Nie muszę ukrywać swoich niedoskonałości. I co najważniejsze: mogę się czuć sobą, mogę się pochwalić tym, co spotkało mnie radosnego, mogę opowiedzieć o swoim sukcesie. Przestałam się czuć wykluczona.