Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrażanie uczuć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrażanie uczuć. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2015

NIE znaczy nie


„Nie” stanowi pełne zdanie. Debby C.

Dziś postanowiłam porozpatrywać słowo „nie”. Można je przeanalizować na bardzo wiele sposób, ale każdy powinien doprowadzić do tego samego wniosku. Słowo „nie” oznacza brak zgody. A tymczasem logika swoje, a życie swoje. Po pierwsze utarty już frazes, że gdy kobieta mówi nie, to znaczy: może później, próbuj jeszcze raz, chciałabym, ale boję się, zgodziłabym się, ale za pierwszym razem nie wypada, chciałbym powiedzieć tak, ale wyjdę w twoich oczach na łatwą… Wszystkie te interpretacje wypowiedzi zapewne wymyślili mężczyźni w kontekście zachowań seksualnych, ale nawet kobiety w nie wierzą. Chyba każdemu się kojarzą siedemnastowieczne romansidła, w których panna najpierw musiała odmówić kawalerowi, bo na tym właśnie polegały zaloty. I to przekonanie dotrwało do dziś wyrządzając wiele szkody komunikacji interpersonalnej.

środa, 7 stycznia 2015

Uroki narzekania

Wczoraj zostałam zaproszona do udziału w wydarzeniu "Tydzień bez narzekania" Idea bardzo mi się spodobała, gdyż mogę się sobie przyjrzeć właśnie pod kątem marudzenia i urągania na istniejący stan rzeczy. Tak, tak, warto zadać sobie to właśnie pytanie: czy ja w ogóle narzekam? Jestem realistką i nie będę twierdzić, że nie zdarza mi się to czasem, chociaż staram się nie przesadzać. Nawet optymistka może od czasu do czasu stwierdzić, że jest jej źle. Po drugie oczywiście ten temat stał się dla mnie źródłem do przemyśleń i refleksji, właśnie dotyczących narzekania. Bo właściwie, czym jest to nasze narzekanie i czy tylko traktować je, jako przywarę narodową, czy może jednak istnieje jakiś inny punkt widzenia?

czwartek, 7 sierpnia 2014

Tolerancja na co dzień

Temat tolerancji to kolejny, który wywołałam pisząc o byciu sobą, bo w moim pojęciu są to zagadnienia bardzo powiązane. Według słownika wyrazów obcych Jana Tokarczuka: tolerancja to wyrozumiałość, pobłażanie dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń czy cudzego postępowania. Zasada tolerancji jest jednak nieco kontrowersyjna, musiały się z nią zmierzyć wszystkie potęgi tego świata, wszystkie wielkie religie. Oczywiście w wymiarze globalno-historycznym dotyczyło to mniejszości religijnych na podbijanych terytoriach. Rzymianie nie byli tolerancyjni dla chrześcijan, bo stanowili dla nich zagrożenie. Dla odmiany w średniowieczu chrześcijanie też nie byli tolerancyjni, paląc każdego innowiercę na stosie. Żydzi są chyba jedną z najmniej tolerowanych grup do dnia dzisiejszego. Obecnie temat tolerancji jest podejmowany także w odniesieniu do mniejszości seksualnych i odmienności światopoglądów.

środa, 6 sierpnia 2014

Asertywność w ludzkiej skórze



Temat bycia sobą, wywołał w moim mózgu lawinę różnych kolejnych przemyśleń. W tym temat asertywności. Wielu ludziom na hasło „asertywność” otwiera się szufladka z napisem: sztuka mówienia nie. Nie można zaprzeczyć temu twierdzeniu, ale jest ono tylko pozorne prawdziwe. Tak jak z matematycznym twierdzeniem: każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Umiejętność odmawiania to tylko jeden element ze zbioru o nazwie asertywność. Dla mnie asertywność to raczej sztuka życia według swoich zasad pozostając jednocześnie w pozytywnej korelacji  z ludźmi, którzy nam w życiu towarzyszą. Opieram ją o pięć głównych filarów:
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- dbanie o swoje potrzeby, o swoje ciało, o duszę, o umysł i przestrzeń życiową
- umiejętność stawiania granic i mówienia nie
- budowanie pozytywnych relacji z ludźmi
- szacunek do siebie i innych.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Kocia filozofia





Mały kotek wierzył, że szczęście znajduje się w jego ogonie. Przez wiele godzin biegał w kółko, usiłując schwytać swój ogon. Pewnego dnia pojawił się starszy i mądrzejszy kocur, który zapytał małego, co robi. Kotek przedstawił mu swoją teorię szczęścia. Starszy kot odpowiedział: Ja też poznałem sprawy tego świata i wiem, że szczęście jest w moim ogonie, ale zaobserwowałem, że im więcej za nim gonię, tym bardziej mnie zwodzi. Teraz więc spaceruję zadowolony z siebie i zauważyłem, że gdziekolwiek idę, mój ogon zawsze za mną podąża. (znalezione)

Będę przewrotna, bo to nie będzie post o szczęściu. To będzie post o kotach i ich filozofii życiowej, z której czerpię wzorce. Według chińskiego horoskopu urodziłam się w roku Tygrysa, a starochińskie przysłowie mówi „kot to tygrys, który je z ręki”, później V.M Hugo uzupełnił: Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa. Zatem KOT jest zwierzęciem, które mnie inspiruje, które kocham i bez obcowania z którym nie wyobrażam sobie życia. Towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa, zawsze w domu był jakiś kot. Ale pierwszym kotem, który wybrał mnie był Shogun. Towarzyszył mi przez 11 lat. Teraz moim nauczycielem życia jest Jerry.

czwartek, 24 lipca 2014

Zaklęta w … KOTA

Jakiś miesiąc temu, opróżniałam kieszenie koszuli męża, żeby ją wrzucić do prania i wpadła mi kartka z jego tematami na terapię. Pierwszy, na którym zatrzymałam oko brzmiał: Jakim chciałbyś być zwierzęciem i dlaczego?
- Ty to masz fajne tematy na grupie – powiedziałam oddając mu kartkę – a mi każą pisać same trudne rzeczy o uczuciach, wartościach, współżyciu z ludźmi…
- A co Ty widzisz w tym fajnego, wymyślają po prostu – usłyszałam w odpowiedzi.
- Jakim chciałabym być zwierzęciem? Temat świetny, mogę odpowiedzieć od razu… chciałbym być kotem…
- Jakoś mnie to nie dziwi…

Potem wymieniłam całą listę powodów dlaczego chciałbym być kotem i o rozmowie zapomniałam, aż do teraz. Obecnie w trakcie rozmyślania nad moim rozwojem, pytanie powróciło mi w głowie i zaczęłam się zastanawiać, co to ma wspólnego z terapią i rozwojem osobistym, bo coś wspólnego mieć musi. Zmusza do myślenia o sobie? Pozwala wypłynąć marzeniom? Ma zmienić sposób postrzegania siebie? Może pozwoli odsłonić ukryte pragnienia? A potem przypomniałam sobie pewną chińską mądrość, która mówi: "To jest zwierzę, które kryje się w Twoim sercu".