Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

Tempo zmian

Zmienić w życiu można praktycznie wszystko, nic nie jest niemożliwe, jeśli ma się jasno sprecyzowany cel i wolę działania. 

Jednak większość zmian, wymaga poświęcenia czasu, zaangażowania i wytrwałości. Tempo zmian może być powolne, ale systematyczność utrwala zmianę. Błyskawiczne zmiany są raczej zabiegami kosmetycznymi niż celowym działaniem. Nawet po operacjach chirurgicznych poprawiających wygląd, potrzebny jest okres rekonwalescencji, a potem konieczności działań, podtrzymujących efekt skalpela. Mówiąc kuriozalnie, jeśli po odessaniu tłuszczu wróci się na fotel i ponownie odda chipsom i słodyczom, to jest to po prostu zabieg kosmetyczny, krótkotrwały, a nie zmiana.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Wiosenne zmiany

Zmiany mają to do siebie, że oznaczają pracę na całe życie.
Rozpoczynająca się wiosna, kiedy przyroda budzi się do życia i rozkwita wpływa także na ludzi. To drugi taki moment, po nowym roku, kiedy w ludziach budzi się chęć zmiany. I bardzo dobrze. Ten moment każdy z nas powinien złapać mocno i wykorzystać. Ja go wykorzystałam w zeszłym roku, więc dorobiłam się już własnych doświadczeń i przemyśleń na temat zmian.

sobota, 28 marca 2015

Deficyty miłości

Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają.— Michel Quoist

Niestety w dzieciństwie doznajemy również wielu deficytów emocjonalnych. Im bardziej dysfunkcjonalna rodzina tym większe są deficyty poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, bezwarunkowej miłości i poczucia kobiecości/męskości.

sobota, 14 marca 2015

Ograniczenie możliwości



W ostatnim tygodniu na własnej skórze przekonałam się, że w każdym z nas drzemią ogromne możliwości. 


Wszystko zaczęło się od zadania, które dostałam od terapeutki, a polegało ono na tym, żeby opisać swoje możliwości i ograniczenia.Oczywiście pierwsza myśl, jak wpadła mi do głowy dotyczyła ograniczeń i to finansowych. Druga myśl brzmiała, że właśnie wyłazi ze mnie przyziemna materialistka. Zgoda, bez pieniędzy nie da się żyć, ale przy odrobinie kreatywności i przy małych nakładach, da się wyzwolić możliwości. Tym bardziej, że pytania pomocnicze dotyczyły takich sfer jak: intelektualne, emocjonalne, w kontaktach z innymi, w spełnianiu swych ról życiowych, w roli kobiety, w spełnianiu potrzeb. A o ograniczeniach finansowych ani słowa. No pięknie się oceniam, przez pryzmat pieniędzy.

czwartek, 5 marca 2015

Mapa marzeń działa!

Moją drugą mapę marzeń sporządziłam w nowiu Koziorożca 22 grudnia 2014 roku. To był taki bardzo astrologiczne magiczny moment, gdy słońce i księżyc jednocześnie rodziły się na nowo, aby zaczarować swoje życie

Po wykorzystaniu wskazówek zawartych w "Kompasie Marzeń" mapę sprowadziłam do dwóch najważniejszych marzeń: moje zdrowie, szczególnie zrzucenie szkodliwych kilogramów i uzyskanie stabilizacji finansowej, pozwalającej na naprawienie wielu innych spraw. Uwzględniłam na mojej mapie także kształty, żywioły, symbole, podpisałam swoje marzenia. Powiesiłam nad biurkiem, przy którym często siedzę, co sprawia, że na nią zerkam codziennie. Myślałam, że moja mapa po prostu będzie „wzmacniać” moje marzenia i dodawać mi motywacji do pracy nad ich realizacją. Ale moja mapa marzeń działa zupełnie inaczej, niż się spodziewałam.

środa, 28 stycznia 2015

Wbrew sobie

Są takie dni w tygodniu, gdy nic mi się nie układa i jak na złość wypada wszystko z rąk” to cytat jednej piosenek Urszuli Sipińskiej i ma to odniesienie i do moich dni. Są takie momenty, kiedy mam dość i poczucie, że całego mojego optymizmu i pozytywnego myślenia nie starcza mi na naprawienie tego, co się właśnie wali na moją głowę. Wtedy niestety wraca schemat mojego dawnego, współuzależnieniowego myślenia o tym, że jestem bezsilna, beznadziejna i nie warto się starać. Mam ochotę w takich momentach znowu schować się w stereotyp „chodzącego nieszczęścia” i przestać odczuwać; przestać myśleć, przestać pytać. Ale jednocześnie jestem teraz na nowej drodze, na której niczym drogowskaz pojawiają się myśli, że ciągłe użalanie się nad sobą, krytykowanie siebie, nawrzucanie sobie i zdołowanie się to prosta droga do autodestrukcji i prowadzi donikąd: do braku celu, braku perspektyw i pustki.

niedziela, 28 grudnia 2014

Noworoczne inspiracje

Koniec roku zazwyczaj wiąże się z postanowieniami. Nie wiem właściwie dlaczego ten moment, ale większość daje się ponieść tej chwili, gdy jedno się kończy, a drugie zaczyna i snuje plany w tym momencie.

Postanowienia, które po tygodniu zostają praktycznie zapomniane, bo prawdziwa zmiana nie może być impulsem chwili, ale powinna wychodzić z głębokiej, wewnętrznej potrzeby. Zmiana siebie jest, bowiem trudna i wymaga dużo pracy nad sobą. Wymaga wyciszenia i spojrzenia w głąb swojego ja, a wybuchy petard i grzmoty fajerwerków naprawdę temu nie sprzyjają. O płynącym potokami alkoholu nie wspominając, bo tworzy tylko piękną iluzję życia w tym momencie. Aby wiedzieć, co ma się zmienić, trzeba dojrzeć to, co robi się źle, to co wpływa na kolejne porażki, to co nas zatrzymuje w miejscu. To wymaga odizolowania się na chwilę od świata, który nas otacza. To wymaga poruszenia wyobraźnią i stworzenia sobie w myślach tego, jakby nasze życie miało wyglądać. Dopiero jak już uda się odnaleźć właściwy obraz, można rozpocząć identyfikację obszarów naszego życia, które trzeba zmienić.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

A pochwała w kącie stała

Tak się zastanawiałam ostatnio nad faktem, że chyba lepiej sobie radzę z przyjmowaniem krytyki niż pochwał. Zwyczajnie do krytyki jakbym przywykła, a przy komplemencie jakoś mi nieswojo. 

Podejrzewam, że z powyższym założeniem mogłoby się wiele osób zgodzić, bo ogólnie, jako społeczeństwo to chyba jesteśmy bardzo krytyczni. Rzadko zdarza się, że coś jest przyjmowane entuzjastycznie i otwarcie, zazwyczaj jest to takie trochę: tak, ale… W zasadzie, każda nawet najfajniejsza inicjatywa zawsze przyciągnie jakiś hejterów, czego przykładem był koncert Morriseey’a w klubie Stodoła, gdzie solista zaczął świetny koncert, ciepły, miły, a potem został obrażony przed kogoś z publiczności tak bardzo, że zszedł ze sceny. Reperkusje tego faktu są różne, bo 20 minutowy koncert to jednak za krótko dla jego fanów, ale ja akurat artystę rozumiem. Też nie byłabym w stanie kontynuować występu z powodów emocjonalnych, gdybym została obrażona w wulgarny sposób. Nadmierne krytykanctwo, przeradzające się wręcz w wulgaryzm, wpajane w nasze mózgi praktycznie od dzieciństwa prowadzi do nieumiejętności przyjmowania pochwał i mówienia komplementów.

piątek, 12 grudnia 2014

Kreatywny umysł

Kreatywność to ostatnio modne słowo, podobnie jak rozwój osobisty, asertywność czy coaching. Więc mój mózg przyjął je do zasobu używanych słów i przypisał mu adekwatną definicję.

Definicja ta jednak była chyba wyłącznie jego tworem, bo kreatywność kojarzyła mi się z przebojowością, pomysłowością i pewnością siebie. Za osobę kreatywną uważałam kogoś, kto jest popularny, zna większość odpowiedzi, ma jasno określone cele i sposób ich realizacji, a przy tym jest zdeterminowany do ich osiągnięcia. Lubi podejmować nowe wyzwania i trudności, czerpie satysfakcje, gdy znajduje rozwiązania. Jednym słowem, ktoś kto ma bardzo dobry pomysł na siebie i potrafi nakłonić innych do jego realizowania, czyli lider grupy. I tak jakoś w tej definicji rodem z zarządzania tkwiłam przez lata, nie zdając sobie sprawy, że jestem w błędzie. Albo raczej, że moje ramy określające „kreatywność” są zbyt wąskie. Bowiem, w myśl tego sama nie uważałam się za osobę kreatywną.

czwartek, 30 października 2014

Rozwój osobisty a życie rodzinne

 "Znowu w życiu mi nie wyszło, uciec pragnę w wielki sen..."
 Budka Suflera, Sen o Dolinie

Czy rozwój osobisty służy związkowi? Właściwie to odpowiem nieco przewrotnie na to pytanie. Uważam, że związki rozpadają się przez brak rozwoju partnerów. Jest takie powiedzenie: mężczyzna przed ślubem ma nadzieję, że kobieta się nie zmieni, ale ona się zmienia. Kobieta natomiast chce, aby mężczyzna się zmienił, niestety on się nie zmienia. Ile to ma wspólnego z rozwojem osobistym? Wracam w tym do zdefiniowania pojęcia rozwoju. A rozwój to nic innego jak zmiana. Gdy dwoje ludzi postanawia zacząć nowe życie, wchodzą na ścieżkę zmian w swoim życiu. Samo zawarcie związku jest bardzo ważnym wydarzeniem, powodującym dużą ilość zmian: wspólne mieszkanie, poznanie siebie, zaakceptowanie nawyków i rytuałów. Decydując się na taki krok, każdy musi pamiętać, że to konieczność zmian – najważniejsza z nich to taka, że zmienia się sposób postrzegania siebie – „Ja” zaczyna być „My”. Ale „My” też musi się rozwijać.

środa, 1 października 2014

Dzielenie energii

Każda uzależniona osoba, która skutecznie pracuje na swoim rozwojem w pewnym momencie terapii dochodzi do takiego punktu, że rodzi się w niej potrzeba oddania tego, co dotychczas wzięła od innych ludzi. Wszystko, co tej pory zrobiła, co osiągnęła, do czego dążyła, staje się jakby niepełne… Powstaje potrzeba skanalizowania tej ogromnej pozytywnej energii. Sama doszłam do takiego punktu, że postanowiłam się tym podzielić, ale jednocześnie zrodziło się we mnie pytanie: jaka jest geneza tego zjawiska. Powinam być szczęśliwa z tego co osiągnęłam, mąż jest ze mnie dumny, przyjaciele komplementują, że widać we mnie ogromną zmianę, a ja mimo to zaczynam się czuć niepełna… Odpowiedź znalazłam w swoich notatkach ze studiów, a pewność zyskałam po rozmowie z terapeutą. Człowiek jako istota fizyczna i społeczna, aby przeżyć musi zaspakajać swoje potrzeby. Idealną klasyfikację dawno temu stworzył Abraham Maslow i od jego nazwiska nosi nazwę: piramida potrzeb Maslowa.

 http://tomaszpachol.pl/userfiles/image/MaterialyPomocnicze/PiramidaPotrzebMaslowa.jpg

czytaj dalej



niedziela, 28 września 2014

Kłopoty w raju



Ostatnio miałam czas na spacery i refleksję, więc myślałam nad kwestią rozwoju osobistego. Także w kontekście relacji z moim partnerem i najbliższymi. Jak bycie asertywnym, realizowanie swoich potrzeb i rozwijanie pasji wpłynęło na moje relacje z innymi ludźmi i jak wpłynęło na moje małżeństwo? Oczywiście pierwsza odpowiedź, jaka mi natychmiast przyszła do głowy zabrzmiała: rewelacyjnie!!! Ale niemal natychmiast pojawiła się konkluzja: ale czy na pewno? Przecież nie zawsze tak było? Rok temu moje małżeństwo stanęło na krawędzi rozwodu, mimo, że mąż zaczął się leczyć i rozwijać, czego tak bardzo pragnęłam. I nagle nie dzielił nas już alkohol, ale nieporozumienie i konflikty wzrastały, nastąpiło wzajemne obwinianie i można tak rzec obopólny foch. Mąż się wyprowadził i prawie miesiąc nie kontaktowaliśmy się wcale. A teraz równo rok później pojechaliśmy na wspólne wakacje, mieszkaliśmy w tym samym pokoju, o powierzchni użytkowej jednak skromnej, mieliśmy jeden telewizor, jeden komputer i ani razu się nie posprzeczaliśmy nawet. Mamy różne charaktery, różne potrzeby, różne upodobania. A mimo to ani razu najmniejszego nieporozumienia? Jak to możliwe? Sama się zdziwiłam…

poniedziałek, 15 września 2014

Rozwój osobisty



Używałam określenia rozwój osobisty wielokrotnie, chociaż chyba właściwie jeszcze nie zdefiniowałam co dla mnie oznacza. Rozwój osobisty to dla mnie rozwój człowieka jako istoty w każdym aspekcie: rozwój fizyczny, czyli zadbanie o swoje ciało poprzez zwiększenie ruchu fizycznego, przejście na zdrowszą dietę, używanie kosmetyków, pójście do fryzjera czy dobór garderoby. To także rozwój umysłowo-intelektualny, czytanie książek, przeglądanie artykułów, pisanie, rozwój emocjonalno-społeczny: rozpoznawanie, nazywanie i przeżywanie swoich emocji, nauka asertywności i empatii oraz rozwój duchowy, czyli nawiązanie harmonii z naturą, medytacja. Czy trzeba rozwijać się w każdym kierunku równomiernie czy skupić się na jakiejś jednej kwestii? No cóż rozwój osobisty to indywidualna sprawa każdego człowieka. Każdy powinien napisać swój własny plan, poprzez wyznaczanie celów krótkofalowych i tych dłuższych. Dla mnie na samym początku największe znaczenie miało zmierzenie się ze swoim ciałem, które było dla mnie największą przeszkodą i sprawiało mi najwięcej problemów. Gdy już ustabilizowałam czynności i nawyki typowo fizyczne, poczułam, że chcę czegoś więcej. Pojawiły się emocje i dzienniczek uczuć. Nauczyłam się o nich mówić i je akceptować. Potem wróciła pasja tworzenia, zaczęło się od biżuterii, a potem przeszło w pisanie.
Zaczerpnięto z www.sekretyrozwoju.com

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Imię prawdy



Kolejnym uczuciem, które jest ważnym aspektem w moim rozwoju jest szczerość, inaczej określana jako prawdomówność. Oznacza, że wyrażamy swoje myśli w zgodzie z własnym postrzeganiem rzeczywistości, oraz postępujemy zgodnie z tym, co wyrażamy. Zabrzmiało to trochę zagmatwanie, więc upraszając: mówimy to, co myślimy i robimy tak, jak mówimy. Pełna szczerość jest cnotą rzadką, ale pozwala na zdrowy krytycyzm i poprawę własnego siebie.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Uśmiech dla wszystkich


Czy rzeczywiście uśmiech załatwi wszystko?
Rozmawiałam kiedyś z moją przyjaciółką o pozytywnym myśleniu i usłyszałam mniej więcej coś takiego: i co jak mi smutno, źle mam sobie przykleić banana do twarzy i będzie lepiej? A właściwie dlaczego nie? Czy sam fakt uśmiechania się coś zmieni w naszym nastawieniu? Czy ćwiczeniem uśmiechu można zmienić postrzeganie siebie? Czy uśmiech przyczynia się do zmiany sytuacji? 

czytaj więcej

niedziela, 10 sierpnia 2014

System wartości

To kim jesteśmy wynika z tego, jakie wartości uznajemy. Jednak pytanie o wartości w życiu zadajemy sobie zazwyczaj w sytuacjach ważnych dla nas: przed maturą, po studiach, przed ślubem, przed urodzeniem dziecka, przed rozwodem, przed zmianą pracy, przy okazji śmierci najbliższych. Takie zdarzenia powodują, że wyhamowujemy nasz codzienny pęd rozlicznych obowiązków i zaczynamy się pytać o sens istnienia. Zastanawiając się nad tym często zmieniamy coś w naszym życiu, bo staramy się je przewartościować. Definicji wartości jest prawie tyle, co ich klasyfikacji. Moim zdaniem jednak wszystkie definicje pod mianem wartości określają to, co jest dla danej osoby przedmiotem pożądania, co jest upragnione, pozytywne, co jest celem działań. Na bazie powszechnie uznawanych wartości tworzy się systemy prawne, normy społeczne, postawy moralne. Takim zbiorem powszechnie uznawanych wartości jest dekalog, który występuje w każdej religii, chociaż pod różnymi określeniami. Ten uniwersalny system opiera się o: istnienie wyższej formy oświecenia (boga), ochronę zdrowia i życia, prawo własności, prawo do wolności, poszanowanie relacji międzyludzkich.

środa, 6 sierpnia 2014

Asertywność w ludzkiej skórze



Temat bycia sobą, wywołał w moim mózgu lawinę różnych kolejnych przemyśleń. W tym temat asertywności. Wielu ludziom na hasło „asertywność” otwiera się szufladka z napisem: sztuka mówienia nie. Nie można zaprzeczyć temu twierdzeniu, ale jest ono tylko pozorne prawdziwe. Tak jak z matematycznym twierdzeniem: każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Umiejętność odmawiania to tylko jeden element ze zbioru o nazwie asertywność. Dla mnie asertywność to raczej sztuka życia według swoich zasad pozostając jednocześnie w pozytywnej korelacji  z ludźmi, którzy nam w życiu towarzyszą. Opieram ją o pięć głównych filarów:
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- dbanie o swoje potrzeby, o swoje ciało, o duszę, o umysł i przestrzeń życiową
- umiejętność stawiania granic i mówienia nie
- budowanie pozytywnych relacji z ludźmi
- szacunek do siebie i innych.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Pozostać sobą



Mam prawo do bycia sobą. To jedna z ważniejszych kwestii, jaką usłyszałam na terapii. Prawo do bycia sobą. Staram się, chociaż tak naprawdę do końca nie zastanowiłam się, co to właściwie dla mnie oznacza. Czy bycie sobą to przysłowiowe „pójście pod prąd? Czy bycie sobą to bycie wolnym, postępowanie zgodne z własnymi przekonaniami, zgodnie z wyznawaną filozofią, wartościami? Czy bycie sobą to bycie innym? Czy bycie sobą to również danie tego samego prawa innym ludziom? Czy bycie sobą podlega jakimś ograniczeniom? Czy w byciu sobą ograniczamy się sami, czy raczej dajemy ograniczać się innym?

niedziela, 3 sierpnia 2014

Kocia filozofia





Mały kotek wierzył, że szczęście znajduje się w jego ogonie. Przez wiele godzin biegał w kółko, usiłując schwytać swój ogon. Pewnego dnia pojawił się starszy i mądrzejszy kocur, który zapytał małego, co robi. Kotek przedstawił mu swoją teorię szczęścia. Starszy kot odpowiedział: Ja też poznałem sprawy tego świata i wiem, że szczęście jest w moim ogonie, ale zaobserwowałem, że im więcej za nim gonię, tym bardziej mnie zwodzi. Teraz więc spaceruję zadowolony z siebie i zauważyłem, że gdziekolwiek idę, mój ogon zawsze za mną podąża. (znalezione)

Będę przewrotna, bo to nie będzie post o szczęściu. To będzie post o kotach i ich filozofii życiowej, z której czerpię wzorce. Według chińskiego horoskopu urodziłam się w roku Tygrysa, a starochińskie przysłowie mówi „kot to tygrys, który je z ręki”, później V.M Hugo uzupełnił: Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa. Zatem KOT jest zwierzęciem, które mnie inspiruje, które kocham i bez obcowania z którym nie wyobrażam sobie życia. Towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa, zawsze w domu był jakiś kot. Ale pierwszym kotem, który wybrał mnie był Shogun. Towarzyszył mi przez 11 lat. Teraz moim nauczycielem życia jest Jerry.

środa, 30 lipca 2014

Pozytywne nastawienie


Jeśli coś może się nie udać, nie uda się napewno” – to prawo Murphiego często gościło w mojej głowie, niemal nim przesiąknęłam, nie zdając sobie sprawy, że sama podcinam sobie skrzydła. Bo jeśli dać mu wiarę, to nie warto zaczynać nic nowego co może się nie udać. Po co zaprzątać sobie głowę projektami z ryzykiem niepowodzenia, po co tracić energię na działania, skoro nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. Z takim nastawieniem to albo się nie podejmiemy wyzwania, ale na zasadzie „samospełniającego się proroctwa” zrobimy wszystko tak, aby się faktycznie nie udało. Taki autosabotaż. 
czytaj dalej