Jednak większość zmian, wymaga poświęcenia czasu, zaangażowania i wytrwałości. Tempo zmian może być powolne, ale systematyczność utrwala zmianę. Błyskawiczne zmiany są raczej zabiegami kosmetycznymi niż celowym działaniem. Nawet po operacjach chirurgicznych poprawiających wygląd, potrzebny jest okres rekonwalescencji, a potem konieczności działań, podtrzymujących efekt skalpela. Mówiąc kuriozalnie, jeśli po odessaniu tłuszczu wróci się na fotel i ponownie odda chipsom i słodyczom, to jest to po prostu zabieg kosmetyczny, krótkotrwały, a nie zmiana.
Aby zrozumieć innych należy spojrzeć w głąb siebie. Aby zrozumieć siebie trzeba się przejrzeć w oczach innych ludzi... Tylko tak można odrzucić ciasne ramy własnego świata, wydostać się z iluzji współuzależnienia, zmienić punkt widzenia, aby podążać do przodu nową ścieżką własnego rozwoju...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 kwietnia 2015
Tempo zmian
Zmienić w życiu można praktycznie wszystko, nic nie jest niemożliwe, jeśli ma się jasno sprecyzowany cel i wolę działania.
wtorek, 14 kwietnia 2015
Wiosenne zmiany
Zmiany mają to do siebie, że oznaczają pracę na całe życie.
Rozpoczynająca się wiosna, kiedy przyroda budzi się do życia i rozkwita wpływa także na ludzi. To drugi taki moment, po nowym roku, kiedy w ludziach budzi się chęć zmiany. I bardzo dobrze. Ten moment każdy z nas powinien złapać mocno i wykorzystać. Ja go wykorzystałam w zeszłym roku, więc dorobiłam się już własnych doświadczeń i przemyśleń na temat zmian.
Rozpoczynająca się wiosna, kiedy przyroda budzi się do życia i rozkwita wpływa także na ludzi. To drugi taki moment, po nowym roku, kiedy w ludziach budzi się chęć zmiany. I bardzo dobrze. Ten moment każdy z nas powinien złapać mocno i wykorzystać. Ja go wykorzystałam w zeszłym roku, więc dorobiłam się już własnych doświadczeń i przemyśleń na temat zmian.
sobota, 28 marca 2015
Deficyty miłości
Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają.— Michel Quoist
Niestety w dzieciństwie doznajemy również wielu deficytów emocjonalnych. Im bardziej dysfunkcjonalna rodzina tym większe są deficyty poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, bezwarunkowej miłości i poczucia kobiecości/męskości.
Niestety w dzieciństwie doznajemy również wielu deficytów emocjonalnych. Im bardziej dysfunkcjonalna rodzina tym większe są deficyty poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, bezwarunkowej miłości i poczucia kobiecości/męskości.
sobota, 14 marca 2015
Ograniczenie możliwości
W ostatnim tygodniu na własnej skórze przekonałam się, że w każdym z nas drzemią ogromne możliwości.
Wszystko zaczęło się od zadania, które dostałam od terapeutki, a polegało ono na tym, żeby opisać swoje możliwości i ograniczenia.Oczywiście pierwsza myśl, jak wpadła mi do głowy dotyczyła ograniczeń i to finansowych. Druga myśl brzmiała, że właśnie wyłazi ze mnie przyziemna materialistka. Zgoda, bez pieniędzy nie da się żyć, ale przy odrobinie kreatywności i przy małych nakładach, da się wyzwolić możliwości. Tym bardziej, że pytania pomocnicze dotyczyły takich sfer jak: intelektualne, emocjonalne, w kontaktach z innymi, w spełnianiu swych ról życiowych, w roli kobiety, w spełnianiu potrzeb. A o ograniczeniach finansowych ani słowa. No pięknie się oceniam, przez pryzmat pieniędzy.
czwartek, 5 marca 2015
Mapa marzeń działa!
Moją drugą mapę marzeń sporządziłam w nowiu Koziorożca 22 grudnia 2014 roku. To był taki bardzo astrologiczne magiczny moment, gdy słońce i księżyc jednocześnie rodziły się na nowo, aby zaczarować swoje życie.
Po wykorzystaniu wskazówek zawartych w "Kompasie Marzeń" mapę sprowadziłam do dwóch najważniejszych marzeń: moje zdrowie, szczególnie zrzucenie szkodliwych kilogramów i uzyskanie stabilizacji finansowej, pozwalającej na naprawienie wielu innych spraw. Uwzględniłam na mojej mapie także kształty, żywioły, symbole, podpisałam swoje marzenia. Powiesiłam nad biurkiem, przy którym często siedzę, co sprawia, że na nią zerkam codziennie. Myślałam, że moja mapa po prostu będzie „wzmacniać” moje marzenia i dodawać mi motywacji do pracy nad ich realizacją. Ale moja mapa marzeń działa zupełnie inaczej, niż się spodziewałam.
Po wykorzystaniu wskazówek zawartych w "Kompasie Marzeń" mapę sprowadziłam do dwóch najważniejszych marzeń: moje zdrowie, szczególnie zrzucenie szkodliwych kilogramów i uzyskanie stabilizacji finansowej, pozwalającej na naprawienie wielu innych spraw. Uwzględniłam na mojej mapie także kształty, żywioły, symbole, podpisałam swoje marzenia. Powiesiłam nad biurkiem, przy którym często siedzę, co sprawia, że na nią zerkam codziennie. Myślałam, że moja mapa po prostu będzie „wzmacniać” moje marzenia i dodawać mi motywacji do pracy nad ich realizacją. Ale moja mapa marzeń działa zupełnie inaczej, niż się spodziewałam.
Etykiety:
afirmacje,
bycie sobą,
dbanie o siebie,
marzenia,
miłość,
nadzieja,
optymizm,
pogoda ducha,
pozytywne nastawienie,
prawo przyciągania,
rozwój osobisty,
wizualizacja,
wyobraźnia
środa, 28 stycznia 2015
Wbrew sobie
„Są takie dni w tygodniu, gdy nic mi się nie układa i jak na złość wypada wszystko z rąk” – to cytat jednej piosenek Urszuli Sipińskiej i ma to odniesienie i do moich dni. Są takie momenty, kiedy mam dość i poczucie, że całego mojego optymizmu i pozytywnego myślenia nie starcza mi na naprawienie tego, co się właśnie wali na moją głowę. Wtedy niestety wraca schemat mojego dawnego, współuzależnieniowego myślenia o tym, że jestem bezsilna, beznadziejna i nie warto się starać. Mam ochotę w takich momentach znowu schować się w stereotyp „chodzącego nieszczęścia” i przestać odczuwać; przestać myśleć, przestać pytać. Ale jednocześnie jestem teraz na nowej drodze, na której niczym drogowskaz pojawiają się myśli, że ciągłe użalanie się nad sobą, krytykowanie siebie, nawrzucanie sobie i zdołowanie się to prosta droga do autodestrukcji i prowadzi donikąd: do braku celu, braku perspektyw i pustki.
niedziela, 28 grudnia 2014
Noworoczne inspiracje
Koniec roku zazwyczaj wiąże się z postanowieniami. Nie wiem
właściwie dlaczego ten moment, ale większość daje się ponieść tej chwili, gdy
jedno się kończy, a drugie zaczyna i snuje plany w tym momencie.
Postanowienia, które po tygodniu zostają praktycznie zapomniane, bo prawdziwa zmiana nie może być impulsem chwili, ale powinna wychodzić z głębokiej, wewnętrznej potrzeby. Zmiana siebie jest, bowiem trudna i wymaga dużo pracy nad sobą. Wymaga wyciszenia i spojrzenia w głąb swojego ja, a wybuchy petard i grzmoty fajerwerków naprawdę temu nie sprzyjają. O płynącym potokami alkoholu nie wspominając, bo tworzy tylko piękną iluzję życia w tym momencie. Aby wiedzieć, co ma się zmienić, trzeba dojrzeć to, co robi się źle, to co wpływa na kolejne porażki, to co nas zatrzymuje w miejscu. To wymaga odizolowania się na chwilę od świata, który nas otacza. To wymaga poruszenia wyobraźnią i stworzenia sobie w myślach tego, jakby nasze życie miało wyglądać. Dopiero jak już uda się odnaleźć właściwy obraz, można rozpocząć identyfikację obszarów naszego życia, które trzeba zmienić.
Postanowienia, które po tygodniu zostają praktycznie zapomniane, bo prawdziwa zmiana nie może być impulsem chwili, ale powinna wychodzić z głębokiej, wewnętrznej potrzeby. Zmiana siebie jest, bowiem trudna i wymaga dużo pracy nad sobą. Wymaga wyciszenia i spojrzenia w głąb swojego ja, a wybuchy petard i grzmoty fajerwerków naprawdę temu nie sprzyjają. O płynącym potokami alkoholu nie wspominając, bo tworzy tylko piękną iluzję życia w tym momencie. Aby wiedzieć, co ma się zmienić, trzeba dojrzeć to, co robi się źle, to co wpływa na kolejne porażki, to co nas zatrzymuje w miejscu. To wymaga odizolowania się na chwilę od świata, który nas otacza. To wymaga poruszenia wyobraźnią i stworzenia sobie w myślach tego, jakby nasze życie miało wyglądać. Dopiero jak już uda się odnaleźć właściwy obraz, można rozpocząć identyfikację obszarów naszego życia, które trzeba zmienić.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
A pochwała w kącie stała
Tak się zastanawiałam ostatnio nad faktem, że chyba lepiej
sobie radzę z przyjmowaniem krytyki niż pochwał. Zwyczajnie do krytyki jakbym
przywykła, a przy komplemencie jakoś mi nieswojo.
Podejrzewam, że z powyższym założeniem mogłoby się wiele osób zgodzić, bo ogólnie, jako społeczeństwo to chyba jesteśmy bardzo krytyczni. Rzadko zdarza się, że coś jest przyjmowane entuzjastycznie i otwarcie, zazwyczaj jest to takie trochę: tak, ale… W zasadzie, każda nawet najfajniejsza inicjatywa zawsze przyciągnie jakiś hejterów, czego przykładem był koncert Morriseey’a w klubie Stodoła, gdzie solista zaczął świetny koncert, ciepły, miły, a potem został obrażony przed kogoś z publiczności tak bardzo, że zszedł ze sceny. Reperkusje tego faktu są różne, bo 20 minutowy koncert to jednak za krótko dla jego fanów, ale ja akurat artystę rozumiem. Też nie byłabym w stanie kontynuować występu z powodów emocjonalnych, gdybym została obrażona w wulgarny sposób. Nadmierne krytykanctwo, przeradzające się wręcz w wulgaryzm, wpajane w nasze mózgi praktycznie od dzieciństwa prowadzi do nieumiejętności przyjmowania pochwał i mówienia komplementów.
Podejrzewam, że z powyższym założeniem mogłoby się wiele osób zgodzić, bo ogólnie, jako społeczeństwo to chyba jesteśmy bardzo krytyczni. Rzadko zdarza się, że coś jest przyjmowane entuzjastycznie i otwarcie, zazwyczaj jest to takie trochę: tak, ale… W zasadzie, każda nawet najfajniejsza inicjatywa zawsze przyciągnie jakiś hejterów, czego przykładem był koncert Morriseey’a w klubie Stodoła, gdzie solista zaczął świetny koncert, ciepły, miły, a potem został obrażony przed kogoś z publiczności tak bardzo, że zszedł ze sceny. Reperkusje tego faktu są różne, bo 20 minutowy koncert to jednak za krótko dla jego fanów, ale ja akurat artystę rozumiem. Też nie byłabym w stanie kontynuować występu z powodów emocjonalnych, gdybym została obrażona w wulgarny sposób. Nadmierne krytykanctwo, przeradzające się wręcz w wulgaryzm, wpajane w nasze mózgi praktycznie od dzieciństwa prowadzi do nieumiejętności przyjmowania pochwał i mówienia komplementów.
piątek, 12 grudnia 2014
Kreatywny umysł
Kreatywność to ostatnio modne słowo, podobnie jak rozwój
osobisty, asertywność czy coaching. Więc mój mózg przyjął je do zasobu
używanych słów i przypisał mu adekwatną definicję.
Definicja ta jednak była chyba wyłącznie jego tworem, bo kreatywność kojarzyła mi się z przebojowością, pomysłowością i pewnością siebie. Za osobę kreatywną uważałam kogoś, kto jest popularny, zna większość odpowiedzi, ma jasno określone cele i sposób ich realizacji, a przy tym jest zdeterminowany do ich osiągnięcia. Lubi podejmować nowe wyzwania i trudności, czerpie satysfakcje, gdy znajduje rozwiązania. Jednym słowem, ktoś kto ma bardzo dobry pomysł na siebie i potrafi nakłonić innych do jego realizowania, czyli lider grupy. I tak jakoś w tej definicji rodem z zarządzania tkwiłam przez lata, nie zdając sobie sprawy, że jestem w błędzie. Albo raczej, że moje ramy określające „kreatywność” są zbyt wąskie. Bowiem, w myśl tego sama nie uważałam się za osobę kreatywną.
Definicja ta jednak była chyba wyłącznie jego tworem, bo kreatywność kojarzyła mi się z przebojowością, pomysłowością i pewnością siebie. Za osobę kreatywną uważałam kogoś, kto jest popularny, zna większość odpowiedzi, ma jasno określone cele i sposób ich realizacji, a przy tym jest zdeterminowany do ich osiągnięcia. Lubi podejmować nowe wyzwania i trudności, czerpie satysfakcje, gdy znajduje rozwiązania. Jednym słowem, ktoś kto ma bardzo dobry pomysł na siebie i potrafi nakłonić innych do jego realizowania, czyli lider grupy. I tak jakoś w tej definicji rodem z zarządzania tkwiłam przez lata, nie zdając sobie sprawy, że jestem w błędzie. Albo raczej, że moje ramy określające „kreatywność” są zbyt wąskie. Bowiem, w myśl tego sama nie uważałam się za osobę kreatywną.
czwartek, 30 października 2014
Rozwój osobisty a życie rodzinne
Budka Suflera, Sen o Dolinie
Czy rozwój osobisty służy związkowi? Właściwie to odpowiem nieco przewrotnie na to pytanie.
Uważam, że związki rozpadają się przez brak rozwoju partnerów. Jest takie
powiedzenie: mężczyzna przed ślubem ma nadzieję, że kobieta się nie zmieni, ale
ona się zmienia. Kobieta natomiast chce, aby mężczyzna się zmienił, niestety on
się nie zmienia. Ile to ma wspólnego z rozwojem osobistym? Wracam w tym do
zdefiniowania pojęcia rozwoju. A rozwój to nic innego jak zmiana. Gdy dwoje
ludzi postanawia zacząć nowe życie, wchodzą na ścieżkę zmian w swoim życiu. Samo
zawarcie związku jest bardzo ważnym wydarzeniem, powodującym dużą ilość zmian:
wspólne mieszkanie, poznanie siebie, zaakceptowanie nawyków i rytuałów.
Decydując się na taki krok, każdy musi pamiętać, że to konieczność zmian –
najważniejsza z nich to taka, że zmienia się sposób postrzegania siebie – „Ja”
zaczyna być „My”. Ale „My” też musi się rozwijać.
środa, 1 października 2014
Dzielenie energii
Każda uzależniona osoba, która skutecznie pracuje na swoim rozwojem w pewnym momencie terapii dochodzi do takiego punktu, że rodzi się w niej potrzeba oddania tego, co dotychczas wzięła od innych ludzi. Wszystko, co tej pory zrobiła, co osiągnęła, do czego dążyła, staje się jakby niepełne… Powstaje potrzeba skanalizowania tej ogromnej pozytywnej energii. Sama doszłam do takiego punktu, że postanowiłam się tym podzielić, ale jednocześnie zrodziło się we mnie pytanie: jaka jest geneza tego zjawiska. Powinam być szczęśliwa z tego co osiągnęłam, mąż jest ze mnie dumny, przyjaciele komplementują, że widać we mnie ogromną zmianę, a ja mimo to zaczynam się czuć niepełna… Odpowiedź znalazłam w swoich notatkach ze studiów, a pewność zyskałam po rozmowie z terapeutą. Człowiek jako istota fizyczna i społeczna, aby przeżyć musi zaspakajać swoje potrzeby. Idealną klasyfikację dawno temu stworzył Abraham Maslow i od jego nazwiska nosi nazwę: piramida potrzeb Maslowa.
niedziela, 28 września 2014
Kłopoty w raju

Ostatnio miałam czas na spacery i refleksję, więc myślałam nad kwestią rozwoju osobistego. Także w kontekście relacji z moim partnerem i najbliższymi. Jak bycie asertywnym, realizowanie swoich potrzeb i rozwijanie pasji wpłynęło na moje relacje z innymi ludźmi i jak wpłynęło na moje małżeństwo? Oczywiście pierwsza odpowiedź, jaka mi natychmiast przyszła do głowy zabrzmiała: rewelacyjnie!!! Ale niemal natychmiast pojawiła się konkluzja: ale czy na pewno? Przecież nie zawsze tak było? Rok temu moje małżeństwo stanęło na krawędzi rozwodu, mimo, że mąż zaczął się leczyć i rozwijać, czego tak bardzo pragnęłam. I nagle nie dzielił nas już alkohol, ale nieporozumienie i konflikty wzrastały, nastąpiło wzajemne obwinianie i można tak rzec obopólny foch. Mąż się wyprowadził i prawie miesiąc nie kontaktowaliśmy się wcale. A teraz równo rok później pojechaliśmy na wspólne wakacje, mieszkaliśmy w tym samym pokoju, o powierzchni użytkowej jednak skromnej, mieliśmy jeden telewizor, jeden komputer i ani razu się nie posprzeczaliśmy nawet. Mamy różne charaktery, różne potrzeby, różne upodobania. A mimo to ani razu najmniejszego nieporozumienia? Jak to możliwe? Sama się zdziwiłam…
poniedziałek, 15 września 2014
Rozwój osobisty
Używałam określenia rozwój osobisty wielokrotnie, chociaż
chyba właściwie jeszcze nie zdefiniowałam co dla mnie oznacza. Rozwój osobisty
to dla mnie rozwój człowieka jako istoty w każdym aspekcie: rozwój fizyczny,
czyli zadbanie o swoje ciało poprzez zwiększenie ruchu fizycznego, przejście na
zdrowszą dietę, używanie kosmetyków, pójście do fryzjera czy dobór garderoby.
To także rozwój umysłowo-intelektualny, czytanie książek, przeglądanie
artykułów, pisanie, rozwój emocjonalno-społeczny: rozpoznawanie, nazywanie i
przeżywanie swoich emocji, nauka asertywności i empatii oraz rozwój duchowy,
czyli nawiązanie harmonii z naturą, medytacja. Czy trzeba rozwijać się w każdym
kierunku równomiernie czy skupić się na jakiejś jednej kwestii? No cóż rozwój
osobisty to indywidualna sprawa każdego człowieka. Każdy powinien napisać swój
własny plan, poprzez wyznaczanie celów krótkofalowych i tych dłuższych. Dla
mnie na samym początku największe znaczenie miało zmierzenie się ze swoim
ciałem, które było dla mnie największą przeszkodą i sprawiało mi najwięcej
problemów. Gdy już ustabilizowałam czynności i nawyki typowo fizyczne,
poczułam, że chcę czegoś więcej. Pojawiły się emocje i dzienniczek uczuć.
Nauczyłam się o nich mówić i je akceptować. Potem wróciła pasja tworzenia,
zaczęło się od biżuterii, a potem przeszło w pisanie.Zaczerpnięto z www.sekretyrozwoju.com
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Imię prawdy
Kolejnym uczuciem,
które jest ważnym aspektem w moim rozwoju jest szczerość, inaczej określana
jako prawdomówność. Oznacza, że wyrażamy swoje myśli w zgodzie z własnym
postrzeganiem rzeczywistości, oraz postępujemy zgodnie z tym, co wyrażamy.
Zabrzmiało to trochę zagmatwanie, więc upraszając: mówimy to, co myślimy i
robimy tak, jak mówimy. Pełna szczerość jest cnotą rzadką, ale pozwala na
zdrowy krytycyzm i poprawę własnego siebie.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Uśmiech dla wszystkich
Czy rzeczywiście uśmiech
załatwi wszystko?
Rozmawiałam kiedyś z moją
przyjaciółką o pozytywnym myśleniu i usłyszałam mniej więcej coś takiego: i co jak mi smutno, źle mam sobie przykleić
banana do twarzy i będzie lepiej? A właściwie dlaczego nie? Czy sam fakt
uśmiechania się coś zmieni w naszym nastawieniu? Czy ćwiczeniem uśmiechu można
zmienić postrzeganie siebie? Czy uśmiech przyczynia się do zmiany sytuacji?
czytaj więcej
czytaj więcej
niedziela, 10 sierpnia 2014
System wartości
To kim jesteśmy wynika z tego, jakie wartości uznajemy. Jednak pytanie o wartości w życiu zadajemy sobie zazwyczaj w sytuacjach ważnych dla nas: przed maturą, po studiach, przed ślubem, przed urodzeniem dziecka, przed rozwodem, przed zmianą pracy, przy okazji śmierci najbliższych. Takie zdarzenia powodują, że wyhamowujemy nasz codzienny pęd rozlicznych obowiązków i zaczynamy się pytać o sens istnienia. Zastanawiając się nad tym często zmieniamy coś w naszym życiu, bo staramy się je przewartościować. Definicji wartości jest prawie tyle, co ich klasyfikacji. Moim zdaniem jednak wszystkie definicje pod mianem wartości określają to, co jest dla danej osoby przedmiotem pożądania, co jest upragnione, pozytywne, co jest celem działań. Na bazie powszechnie uznawanych wartości tworzy się systemy prawne, normy społeczne, postawy moralne. Takim zbiorem powszechnie uznawanych wartości jest dekalog, który występuje w każdej religii, chociaż pod różnymi określeniami. Ten uniwersalny system opiera się o: istnienie wyższej formy oświecenia (boga), ochronę zdrowia i życia, prawo własności, prawo do wolności, poszanowanie relacji międzyludzkich.
środa, 6 sierpnia 2014
Asertywność w ludzkiej skórze
Temat bycia sobą, wywołał
w moim mózgu lawinę różnych kolejnych przemyśleń. W tym temat asertywności.
Wielu ludziom na hasło „asertywność” otwiera się szufladka z napisem: sztuka
mówienia nie. Nie można zaprzeczyć temu twierdzeniu, ale jest ono tylko pozorne
prawdziwe. Tak jak z matematycznym twierdzeniem: każdy kwadrat jest
prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Umiejętność odmawiania to
tylko jeden element ze zbioru o nazwie asertywność. Dla mnie asertywność to
raczej sztuka życia według swoich zasad pozostając jednocześnie w pozytywnej
korelacji z ludźmi, którzy nam w życiu
towarzyszą. Opieram ją o pięć głównych filarów:
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- dbanie o swoje potrzeby,
o swoje ciało, o duszę, o umysł i przestrzeń życiową
- umiejętność stawiania
granic i mówienia nie
- budowanie pozytywnych
relacji z ludźmi
- szacunek do siebie i innych.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Pozostać sobą
Mam prawo do bycia sobą. To jedna z ważniejszych kwestii, jaką usłyszałam na
terapii. Prawo do bycia sobą. Staram się, chociaż tak naprawdę do końca nie
zastanowiłam się, co to właściwie dla mnie oznacza. Czy bycie sobą to
przysłowiowe „pójście pod prąd? Czy bycie sobą to bycie wolnym, postępowanie
zgodne z własnymi przekonaniami, zgodnie z wyznawaną filozofią, wartościami? Czy
bycie sobą to bycie innym? Czy bycie sobą to również danie tego samego prawa
innym ludziom? Czy bycie sobą podlega jakimś ograniczeniom? Czy w byciu sobą
ograniczamy się sami, czy raczej dajemy ograniczać się innym?
niedziela, 3 sierpnia 2014
Kocia filozofia
Mały
kotek wierzył, że szczęście znajduje się w jego ogonie. Przez wiele godzin
biegał w kółko, usiłując schwytać swój ogon. Pewnego dnia pojawił się starszy i
mądrzejszy kocur, który zapytał małego, co robi. Kotek przedstawił mu swoją
teorię szczęścia. Starszy kot odpowiedział: Ja też poznałem sprawy tego świata
i wiem, że szczęście jest w moim ogonie, ale zaobserwowałem, że im więcej za
nim gonię, tym bardziej mnie zwodzi. Teraz więc spaceruję zadowolony z siebie i
zauważyłem, że gdziekolwiek idę, mój ogon zawsze za mną podąża. (znalezione)
Będę przewrotna, bo to nie
będzie post o szczęściu. To będzie post o kotach i ich filozofii życiowej, z
której czerpię wzorce. Według chińskiego horoskopu urodziłam się w roku
Tygrysa, a starochińskie przysłowie mówi „kot
to tygrys, który je z ręki”, później V.M Hugo uzupełnił: Bóg stworzył
kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa. Zatem KOT jest zwierzęciem, które mnie inspiruje, które kocham i bez
obcowania z którym nie wyobrażam sobie życia. Towarzyszy mi od wczesnego
dzieciństwa, zawsze w domu był jakiś kot. Ale pierwszym kotem, który wybrał
mnie był Shogun. Towarzyszył mi przez 11 lat. Teraz moim nauczycielem życia
jest Jerry.
środa, 30 lipca 2014
Pozytywne nastawienie
„Jeśli coś może się nie udać, nie uda się
napewno” – to prawo
Murphiego często gościło w mojej głowie, niemal nim przesiąknęłam, nie zdając
sobie sprawy, że sama podcinam sobie skrzydła. Bo jeśli dać mu wiarę, to nie
warto zaczynać nic nowego co może się nie udać. Po co zaprzątać sobie głowę
projektami z ryzykiem niepowodzenia, po co tracić energię na działania, skoro
nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. Z takim nastawieniem to albo się nie
podejmiemy wyzwania, ale na zasadzie „samospełniającego się proroctwa” zrobimy
wszystko tak, aby się faktycznie nie udało. Taki autosabotaż.
czytaj dalej
czytaj dalej
Subskrybuj:
Posty (Atom)

