Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

Tworzenie rzeczywistości


Wiara w przeznaczenie, jako coś co zostało zaplanowane od momentu urodzenia aż do śmierci przez los lub jakaś istotę wyższą jest równie popularna, jak krzywdząca.

Ale jest również idealnym usprawiedliwieniem dla wszystkich życiowych porażek i niepowodzeń. Powiedzenie „bo los tak chciał” zdejmuje odpowiedzialność za własne życie. Po drugiej stronie znajduje się stwierdzenie, że myśli tworzą nasze życie, naszą rzeczywistość, nasze przeznaczenie. Dla racjonalnego umysłu przyjęcie do wiadomości, że cokolwiek pomyślę, może się stać, jest tak absurdalnym pomysłem, jak wiara w jednorożce. Po zderzeniu się z tą koncepcją lepiej wrócić czym prędzej do wygodnej wiary w los, wpojonej w ludzkie głowy przez poprzednie pokolenia.

środa, 3 września 2014

Droga przeznaczenia


Odwrotnością wiary w siebie i wolną wolę jest wiara w przeznaczenie, czyli w koncepcję, w której los człowieka jest z góry określony, nasze czyny są przepowiedziane, zapisane w gwiazdach, wyznaczone przez jakieś siły wyższe, przez bogów. 

Dlatego przypadki, sploty okoliczności, zrządzenia w naszym życiu, na które nie mamy wpływu za pomocą postępowania, starań i woli tak łatwo zrzucamy na przeznaczenie losu. Ta tendencja tkwi z każdym z nas, jedni wierzą głęboko w przeznaczenie, większość twierdzi, że tak pół na pół, nieliczni racjonaliści twierdzą, że nie ma czegoś takiego. Ale kiedy przychodzą takie chwile, że wokół nas zaczynają się pojawiać sytuacje, szczególne trudne, na które nie mamy wpływu na usta się ciśnie po prostu: widać tak musiało być.

wtorek, 29 lipca 2014

100% KOBIETY w kobiecie

Kobiecość..  Co oznacza bycie kobietą? Czy gładka cera, zaokrąglone biodra, wydatne piersi i pełne usta, które dostałam w pakiecie startowym od natury oznaczają, że czuję się kobietą, czy tylko czynią mnie samicą człowieka? Czy zaznaczając rubrykę w kwestionariuszu płeć, czuję się kobietą czy tylko jednostką statystyczną? A dlaczego niektóre zawody nie mają formy żeńskiej: rycerz, żołnierz, komisarz, inspektor, hydraulik, ksiądz, medyk, minister, premier; a inne z kolei mają tylko formę żeńską: niania, pokojówka, przedszkolanka? Czy dzieje się tak dlatego, że pierwsza grupa sprawia, że kobiety przestają być kobiece, a druga ich atrybuty kobiecości właśnie podkreśla? Czy walka, broń, władza i garnitur nie są jednak domeną mężczyzn, a kobiety są czułe, opiekuńcze i delikatne? Czy tak nie stworzyła nas natura? A dlaczego mam z tym walczyć? Walka o prawa kobiet, walka ze stereotypem garkotłuka, z niesprawiedliwością społeczną – tak popieram. Ale walka, aby zrównać kobietę i mężczyznę to dla mnie kompletna bzdura. Jest wbrew naturze. Czy my chcemy być jakimiś bezpłciowymi tworami, czy jednak jesteśmy ludźmi? Czy urok, wdzięk, powab to coś obcego? Bycie "wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie" w gruncie rzeczy mi się bardzo podoba. Czy kobietą jestem tylko z definicji czy jednak się nią czuję?