Aby zrozumieć innych należy spojrzeć w głąb siebie. Aby zrozumieć siebie trzeba się przejrzeć w oczach innych ludzi... Tylko tak można odrzucić ciasne ramy własnego świata, wydostać się z iluzji współuzależnienia, zmienić punkt widzenia, aby podążać do przodu nową ścieżką własnego rozwoju...
czwartek, 21 sierpnia 2014
Limit nieszczęść wyczerpany?!
wtorek, 19 sierpnia 2014
Moje wewnętrzne ja
Czy rozmowa ze sobą to
objaw schizofrenii czy może jednak zdrowy objaw. Czy nie zdarzało wam się
zrobić czegoś tylko dlatego, że coś nam z wnętrza podpowiedziało, że się uda? A
czy czasami nie musieliście przekonać sami siebie, że musicie to zrobić, bo
całe ciało protestowało przeciw temu? I jak określić to „coś”? niedziela, 17 sierpnia 2014
Zaufaj mi, choć serce drży...
Zaufanie towarzyszy nam na
co dzień. Bez niego nasze życie byłoby niezwykle męczące i trudne. Mieszkamy w
domu mając zaufanie, że firma go wybudowała zgodnie z normami, robimy zakupy w
zaufaniu do producentów, że żywność nie jest trująca, wsiadając do autobusu
ufamy, że kierowca ma prawo jazdy i potrzebne umiejętności. Przykłady kiedy
wykorzystujemy zaufanie, nawet o nim nie myśląc można mnożyć w nieskończoność.
Zaufanie jest też emocją, do której są zdolne wyżej rozwinięte zwierzęta.
Ogólnie pod pojęciem zaufania można określić świadomość, że dana osoba może
wyrządzić nam krzywdę, połączona z pewnością, że tego nie zrobi, czyli upraszczając,
jest to poczucie bezpieczeństwa w relacji z inną osobą. I ta definicja chyba
jest najbliższa temu pierwotnemu, zwierzęcemu spojrzeniu na tą emocję.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Kiecka motywacyjna
środa, 13 sierpnia 2014
Przekroczyć Rubikon
Jak z historii wiecie, gdy Juliusz Cezar przekroczył Rubikon w swym marszu po władzę, nie mógł już zmienić decyzji. Nawet przypisuje się mu po przekroczeniu tej rzeki wypowiedzenie sławnych słów: kości zostały rzucone. Stąd obecnie fraza ta dokładnie oznacza podjęcie decydującego kroku, podjęcie decyzji, od której nie ma odwrotu, i która wszystko zmieni. Mówiąc szczerze o przekraczaniu Rubikonu usłyszałam wcześniej niż o Juliuszu Cezarze. Czasami są to decyzje o wielkim znaczeniu ogólnoświatowym jak chociażby atak na WTC, po którym nasz świat się zupełnie zmienił. Jednak równie trudne decyzje dla nas podejmujemy na co dzień. Czasami podejmując jakąś decyzję nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak okaże się dla nas ważna. Najtrudniej zdecydować się na podjęcie walki z najgorszym wrogiem: swoimi lękami, uprzedzeniami, słabościami. Gdy raz się zwycięży w takim pojedynku, potem już świat wygląda całkiem inaczej. Niedawno się o tym przekonałam osobiście. Podjęłam trudne wyzwanie i zmierzyłam się ze swoim lękiem wysokości, albo jak ja go nazywałam lękiem wysokościowo-przestrzennym.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Uśmiech dla wszystkich
Czy rzeczywiście uśmiech
załatwi wszystko?
Rozmawiałam kiedyś z moją
przyjaciółką o pozytywnym myśleniu i usłyszałam mniej więcej coś takiego: i co jak mi smutno, źle mam sobie przykleić
banana do twarzy i będzie lepiej? A właściwie dlaczego nie? Czy sam fakt
uśmiechania się coś zmieni w naszym nastawieniu? Czy ćwiczeniem uśmiechu można
zmienić postrzeganie siebie? Czy uśmiech przyczynia się do zmiany sytuacji?
czytaj więcej
czytaj więcej
niedziela, 10 sierpnia 2014
System wartości
To kim jesteśmy wynika z tego, jakie wartości uznajemy. Jednak pytanie o wartości w życiu zadajemy sobie zazwyczaj w sytuacjach ważnych dla nas: przed maturą, po studiach, przed ślubem, przed urodzeniem dziecka, przed rozwodem, przed zmianą pracy, przy okazji śmierci najbliższych. Takie zdarzenia powodują, że wyhamowujemy nasz codzienny pęd rozlicznych obowiązków i zaczynamy się pytać o sens istnienia. Zastanawiając się nad tym często zmieniamy coś w naszym życiu, bo staramy się je przewartościować. Definicji wartości jest prawie tyle, co ich klasyfikacji. Moim zdaniem jednak wszystkie definicje pod mianem wartości określają to, co jest dla danej osoby przedmiotem pożądania, co jest upragnione, pozytywne, co jest celem działań. Na bazie powszechnie uznawanych wartości tworzy się systemy prawne, normy społeczne, postawy moralne. Takim zbiorem powszechnie uznawanych wartości jest dekalog, który występuje w każdej religii, chociaż pod różnymi określeniami. Ten uniwersalny system opiera się o: istnienie wyższej formy oświecenia (boga), ochronę zdrowia i życia, prawo własności, prawo do wolności, poszanowanie relacji międzyludzkich.
sobota, 9 sierpnia 2014
Marzenia - czy warto?
O marzeniach przepięknie
pisali poeci, doniośle filozofowie, a psycholodzy jakby nieco omijali temat.
Ogólnie pod pojęciem marzenie rozumie się fantazje, myśli i pragnienia w stanie
pełnej świadomości (zwane marzeniami dziennymi), w przeciwieństwie do snów
(marzeń sennych), którymi rządzi podświadomość. Racjonaliści mocno stąpający po
ziemi, definiują marzenie jako wyidealizowany stan rzeczy, przedmiot
indywidualnych dążeń lub wyznaczony sobie cel. Analitycy doszli do wniosku, że
nasze marzenia zależą od statusu społecznego, wieku i płci. Mężczyźni podobno
marzą bardziej materialnie, kobiety zaś marzą o wielkiej miłości. Ciekawe jak
doszli do takich wniosków? Może oddawali się marzeniom. czwartek, 7 sierpnia 2014
Tolerancja na co dzień
Temat tolerancji to
kolejny, który wywołałam pisząc o byciu sobą, bo w moim pojęciu są to
zagadnienia bardzo powiązane. Według słownika wyrazów obcych Jana Tokarczuka:
tolerancja to wyrozumiałość, pobłażanie dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń
czy cudzego postępowania. Zasada tolerancji jest jednak nieco kontrowersyjna,
musiały się z nią zmierzyć wszystkie potęgi tego świata, wszystkie wielkie
religie. Oczywiście w wymiarze globalno-historycznym dotyczyło to mniejszości
religijnych na podbijanych terytoriach. Rzymianie nie byli tolerancyjni dla
chrześcijan, bo stanowili dla nich zagrożenie. Dla odmiany w średniowieczu
chrześcijanie też nie byli tolerancyjni, paląc każdego innowiercę na stosie.
Żydzi są chyba jedną z najmniej tolerowanych grup do dnia dzisiejszego. Obecnie
temat tolerancji jest podejmowany także w odniesieniu do mniejszości
seksualnych i odmienności światopoglądów.
środa, 6 sierpnia 2014
Asertywność w ludzkiej skórze
Temat bycia sobą, wywołał
w moim mózgu lawinę różnych kolejnych przemyśleń. W tym temat asertywności.
Wielu ludziom na hasło „asertywność” otwiera się szufladka z napisem: sztuka
mówienia nie. Nie można zaprzeczyć temu twierdzeniu, ale jest ono tylko pozorne
prawdziwe. Tak jak z matematycznym twierdzeniem: każdy kwadrat jest
prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Umiejętność odmawiania to
tylko jeden element ze zbioru o nazwie asertywność. Dla mnie asertywność to
raczej sztuka życia według swoich zasad pozostając jednocześnie w pozytywnej
korelacji z ludźmi, którzy nam w życiu
towarzyszą. Opieram ją o pięć głównych filarów:
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- swobodne wyrażanie emocji i uczuć
- dbanie o swoje potrzeby,
o swoje ciało, o duszę, o umysł i przestrzeń życiową
- umiejętność stawiania
granic i mówienia nie
- budowanie pozytywnych
relacji z ludźmi
- szacunek do siebie i innych.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Pozostać sobą
Mam prawo do bycia sobą. To jedna z ważniejszych kwestii, jaką usłyszałam na
terapii. Prawo do bycia sobą. Staram się, chociaż tak naprawdę do końca nie
zastanowiłam się, co to właściwie dla mnie oznacza. Czy bycie sobą to
przysłowiowe „pójście pod prąd? Czy bycie sobą to bycie wolnym, postępowanie
zgodne z własnymi przekonaniami, zgodnie z wyznawaną filozofią, wartościami? Czy
bycie sobą to bycie innym? Czy bycie sobą to również danie tego samego prawa
innym ludziom? Czy bycie sobą podlega jakimś ograniczeniom? Czy w byciu sobą
ograniczamy się sami, czy raczej dajemy ograniczać się innym?
niedziela, 3 sierpnia 2014
Kocia filozofia
Mały
kotek wierzył, że szczęście znajduje się w jego ogonie. Przez wiele godzin
biegał w kółko, usiłując schwytać swój ogon. Pewnego dnia pojawił się starszy i
mądrzejszy kocur, który zapytał małego, co robi. Kotek przedstawił mu swoją
teorię szczęścia. Starszy kot odpowiedział: Ja też poznałem sprawy tego świata
i wiem, że szczęście jest w moim ogonie, ale zaobserwowałem, że im więcej za
nim gonię, tym bardziej mnie zwodzi. Teraz więc spaceruję zadowolony z siebie i
zauważyłem, że gdziekolwiek idę, mój ogon zawsze za mną podąża. (znalezione)
Będę przewrotna, bo to nie
będzie post o szczęściu. To będzie post o kotach i ich filozofii życiowej, z
której czerpię wzorce. Według chińskiego horoskopu urodziłam się w roku
Tygrysa, a starochińskie przysłowie mówi „kot
to tygrys, który je z ręki”, później V.M Hugo uzupełnił: Bóg stworzył
kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa. Zatem KOT jest zwierzęciem, które mnie inspiruje, które kocham i bez
obcowania z którym nie wyobrażam sobie życia. Towarzyszy mi od wczesnego
dzieciństwa, zawsze w domu był jakiś kot. Ale pierwszym kotem, który wybrał
mnie był Shogun. Towarzyszył mi przez 11 lat. Teraz moim nauczycielem życia
jest Jerry.
środa, 30 lipca 2014
Propaganda sukcesu a pozytywne myślenie
Pozytywne myślenie to połowa sukcesu – powiedzenie znane każdemu, ale powinno mieć jeszcze drugą część – a druga połowa to pozytywne działania. Niektórzy wierzą w pozytywne myślenie jak w swoistą magię, która sprawi, że wszystko stanie się piękne i idealne. Traktują pozytywne myślenie jak swojego rodzaju narkotyk, który wprowadza w miły nastrój i buduje pozytywną przyszłość. Ludzie sukcesu są zawsze przedstawiani jako piękni, młodzi i bogaci. Oczywiście są opisywani jako pozytywnie myślący, zawsze uśmiechnięci i ogólnie zadowoleni z życia. To tylko napędza propagandę sukcesu pozytywnego myślenia i czyni coś jakby rodzaj religii, albo raczej sekty, jak twierdzą przeciwnicy pozytywnego myślenia, chociaż sami nie są pesymistami.
Pozytywne nastawienie
„Jeśli coś może się nie udać, nie uda się
napewno” – to prawo
Murphiego często gościło w mojej głowie, niemal nim przesiąknęłam, nie zdając
sobie sprawy, że sama podcinam sobie skrzydła. Bo jeśli dać mu wiarę, to nie
warto zaczynać nic nowego co może się nie udać. Po co zaprzątać sobie głowę
projektami z ryzykiem niepowodzenia, po co tracić energię na działania, skoro
nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. Z takim nastawieniem to albo się nie
podejmiemy wyzwania, ale na zasadzie „samospełniającego się proroctwa” zrobimy
wszystko tak, aby się faktycznie nie udało. Taki autosabotaż.
czytaj dalej
czytaj dalej
wtorek, 29 lipca 2014
100% KOBIETY w kobiecie
Kobiecość.. Co oznacza bycie kobietą? Czy gładka cera, zaokrąglone
biodra, wydatne piersi i pełne usta, które dostałam w pakiecie startowym od
natury oznaczają, że czuję się kobietą, czy tylko czynią mnie samicą człowieka?
Czy zaznaczając rubrykę w kwestionariuszu płeć, czuję się kobietą czy tylko
jednostką statystyczną? A dlaczego niektóre zawody nie mają formy żeńskiej:
rycerz, żołnierz, komisarz, inspektor, hydraulik, ksiądz, medyk, minister,
premier; a inne z kolei mają tylko formę żeńską: niania, pokojówka, przedszkolanka?
Czy dzieje się tak dlatego, że pierwsza grupa sprawia, że kobiety przestają być
kobiece, a druga ich atrybuty kobiecości właśnie podkreśla? Czy walka, broń,
władza i garnitur nie są jednak domeną mężczyzn, a kobiety są czułe, opiekuńcze
i delikatne? Czy tak nie stworzyła nas natura? A dlaczego mam z tym walczyć? Walka
o prawa kobiet, walka ze stereotypem garkotłuka, z niesprawiedliwością
społeczną – tak popieram. Ale walka, aby zrównać kobietę i mężczyznę to dla
mnie kompletna bzdura. Jest wbrew naturze. Czy my chcemy być jakimiś
bezpłciowymi tworami, czy jednak jesteśmy ludźmi? Czy urok, wdzięk, powab to
coś obcego? Bycie "wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie" w gruncie rzeczy mi się
bardzo podoba. Czy kobietą jestem tylko z definicji czy jednak się nią czuję?
piątek, 25 lipca 2014
Umiejętność rozmawiania
Źródło: P. Kotler, Marketing. Komunikacja, Warszawa 1999, s.545
Sztuka porozumiewania się jest jedną z podstawowych umiejętności w życiu człowieka. Człowiek, będąc z natury istotą stadną ma silną potrzebę nawiązywania relacji z innymi, spotykania, wymiany informacji, wiedzy i doświadczeń, budowania związków. I wszystko to zapewnia mu komunikacja, zarówno werbalna, jak i niewerbalna. Komunikacja to bardzo prosty proces, ale jednocześnie skomplikowany. Odbywa się wg schematu:
Sztuka porozumiewania się jest jedną z podstawowych umiejętności w życiu człowieka. Człowiek, będąc z natury istotą stadną ma silną potrzebę nawiązywania relacji z innymi, spotykania, wymiany informacji, wiedzy i doświadczeń, budowania związków. I wszystko to zapewnia mu komunikacja, zarówno werbalna, jak i niewerbalna. Komunikacja to bardzo prosty proces, ale jednocześnie skomplikowany. Odbywa się wg schematu:
czwartek, 24 lipca 2014
Zaklęta w … KOTA
Jakiś miesiąc temu, opróżniałam kieszenie koszuli męża, żeby ją wrzucić do prania i wpadła mi kartka z jego tematami na terapię. Pierwszy, na którym zatrzymałam oko brzmiał: Jakim chciałbyś być zwierzęciem i dlaczego?
- Ty to masz fajne tematy na grupie – powiedziałam oddając mu kartkę – a mi każą pisać same trudne rzeczy o uczuciach, wartościach, współżyciu z ludźmi…
- A co Ty widzisz w tym fajnego, wymyślają po prostu – usłyszałam w odpowiedzi.
- Jakim chciałabym być zwierzęciem? Temat świetny, mogę odpowiedzieć od razu… chciałbym być kotem…
- Jakoś mnie to nie dziwi…
Potem wymieniłam całą listę powodów dlaczego chciałbym być kotem i o rozmowie zapomniałam, aż do teraz. Obecnie w trakcie rozmyślania nad moim rozwojem, pytanie powróciło mi w głowie i zaczęłam się zastanawiać, co to ma wspólnego z terapią i rozwojem osobistym, bo coś wspólnego mieć musi. Zmusza do myślenia o sobie? Pozwala wypłynąć marzeniom? Ma zmienić sposób postrzegania siebie? Może pozwoli odsłonić ukryte pragnienia? A potem przypomniałam sobie pewną chińską mądrość, która mówi: "To jest zwierzę, które kryje się w Twoim sercu".
- Ty to masz fajne tematy na grupie – powiedziałam oddając mu kartkę – a mi każą pisać same trudne rzeczy o uczuciach, wartościach, współżyciu z ludźmi…
- A co Ty widzisz w tym fajnego, wymyślają po prostu – usłyszałam w odpowiedzi.
- Jakim chciałabym być zwierzęciem? Temat świetny, mogę odpowiedzieć od razu… chciałbym być kotem…
- Jakoś mnie to nie dziwi…
Potem wymieniłam całą listę powodów dlaczego chciałbym być kotem i o rozmowie zapomniałam, aż do teraz. Obecnie w trakcie rozmyślania nad moim rozwojem, pytanie powróciło mi w głowie i zaczęłam się zastanawiać, co to ma wspólnego z terapią i rozwojem osobistym, bo coś wspólnego mieć musi. Zmusza do myślenia o sobie? Pozwala wypłynąć marzeniom? Ma zmienić sposób postrzegania siebie? Może pozwoli odsłonić ukryte pragnienia? A potem przypomniałam sobie pewną chińską mądrość, która mówi: "To jest zwierzę, które kryje się w Twoim sercu".
wtorek, 22 lipca 2014
Wyznaczanie kursu, czyli o stawianiu sobie celów
Jeśli nie ustalasz
celów dla siebie, jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś
innego. Brian Tracy
Dlaczego
akurat ten cytat na początek? Być może dlatego, że jest dla w pewnym sensie
kwintesencją tego co było… tego co realizowałam, żyjąc we współuzależnieniu. I
tu nasuwa się konkluzja, czy ja miałam wtedy jakieś cele? Ależ oczywiście, że
TAK. Pracowicie jak mróweczka utrzymywałam życie mojego alkoholika pod kontrolą:
dbałam o niego, sprzątałam, prałam, gotowałam. Obsługa full-servise. Walczyłam
o mojego męża jak wadera, broniłam go jak lwica, aż wreszcie walczyłam z nim o
każdy dzień, w którym nie pił. Codziennie ten sam cel. Żeby się nie napił.
Pomijając niemożność jego realizacji, NIE BYŁ TO MÓJ CEL, ale porażki
wynikające z jego niezrealizowania były jak najbardziej moje. Każdy kolejny
dzień, który okazywał się kolejną porażką powodował, że stawałam się wobec
życia coraz bardziej apatyczna, rosła frustracja i poczucie bezsilności.
poniedziałek, 21 lipca 2014
Teraz...
Pewnego marcowego dnia stanęłam przed lustrem i poczułam się niezadowolona z siebie. Gruba, wstrętna, stara baba. Włosy jak siano, które u nasady się przetłuszczają. Skóra szara, matowa, bezbarwna jak moje życie… Ale czy ja coś z tym robię? Ano właśnie… Zapuściłam się, jestem niezadowolona, ale jednocześnie nie chce mi się nic z tym robić. Trudno mi się zmobilizować nawet do poprawienia się choćby kondycyjnie. Stoję przed lustrem, popadam w depresję i tępotę… Albo zbieram się godzinę zanim wyjdę z domu i zamiast zaplanowanych 3 kilometrów wracam po połowie, bo zimno, bo mi się nie chce, bo wieje, bo coś boli… Nie jem wprawdzie bardzo dużo, ale za to byle jak i żyję też byle jak. I tamtego wiosennego dnia terapeuta mnie się zapytał, co musi nastąpić, abym przestała planować marzeniowo, a zaczęła podejmować konkretne działania. Odpowiedziałam, że muszę dostać przebłysku…
niedziela, 20 lipca 2014
Kiedyś...
Kiedyś byłam inna… Żyłam życiem mojego alkoholika zamiast własnym… Pół roku temu trafiłam na terapię dla osób współuzależnionych i pomalutku zaczęłam patrzeć na siebie swoimi oczami i odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem. Doszłam do wniosku, że niemożliwym jest naprawić zło całego świata, ale dam radę naprawić swoje życie. Pierwszy krok robił mój alkoholik, gdy zdecydował się podjąć leczenie i przestał pić. Potem na terapię poszłam ja, gdyż praca nad sobą to jedyna droga, aby odzyskać stracone zaufanie i naprawić wzajemne relacje. Bo trzeba zmienić siebie, a świat dookoła też zacznie się zmieniać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


